Excerpts from translations of The Hobbit in Czech and Polish


Kapitola 1, Neočekávaný dýchánek (Odeon, 1978, Přeložil František Vrba)
V jisté podzemní noře bydlel jeden hobit.
Nebyla to žadná ošklivá, špinavá, vlhká díra, plná kone�čků žížal a páchnoucí slizem, ani vyschlá, holá písčitá jáma, kde by se nedalo na nic sednout a ničeho se najíst: byla to hobití nora, a to znamená komfort.

Rozdzia� 1, Nieproszeni goście (Iskry, Warszawa 1997, Przełożyła Maria Skibniewska)
W pewnej norze ziemnej mieszkał sobie pewien hobbit.
Nie była to szkaradna, brudna, wilgotna nora, rojąca się od robaków i cuchnąca błotem, ani też sucha, naga, piaszczysta nora bez stołka, na którym by można usiąść, i bez dobrze zaopatrzonej spiżarni; była to nora hobbita, a to znaczy: nora z wygodami.

Chapter 1, An Unexpected Party
In a hole in the ground there lived a hobbit.
Not a nasty, dirty, wet hole, filled with the ends of worms and an oozy smell, nor yet a dry, bare, sandy hole with nothing in it to sit down on or to eat; it was a hobbit-hole, and that means comfort.


Kapitola 5, Hádanky ve tmě
...Měl tam jistý prsten, zlatý prsten, drahocenný prsten.
  „Náš dárešek k naroženinám,“ šeptal si pro sebe, jako to dělával často v těch nekonečných tmavých dnech. „Ten ted’ka potřebujeme, jiště, ten potřebujeme!“
Potřeboval jej, poněvadž to byl kouzelný prsten, a když jste si jej navlékli na prst, byli jste neviditelní; bylo vás možno zahlédnout jen v plném slunečním světle, a to ještě jen podle vašeho stínu, matného a roztřeseného.
  „Náš dárešek k naroženinám! Doštali šme ho k naroženinám, můj milášku!“ Tak si to říkal vždycky. Ale kdo ví, jak Glum k tomu dárku přišel, kdysi před věky za starých časů, kdy ještě takových prstenů bývalo na světě dost? Na to by snad nemohl odpovědět ani Pán, který těmi prsteny vládl.

Rozdział 5, Zagadki w ciemnościach
...pierścień, złoty, bezcenny pierścień.
  - Mój urodzinowy dar - szeptał sam do siebie, jak często robił w ciągu samotnych, dłużących się bez końca dni w ciemnościach. - Tego właśnie potrzebuje teraz mój ssskarb, właśnie tego!
  Był mu potrzebny pierścień, który posiadał czarodziejską moc: kto go wsunął na palec, ten stawał się niewidzialny; można go było dostrzec tylko w pełnym slońcu, a i wtedy nie widziało się jego samego, lecz jedynie cień, zresztą drżący i nikły.
  - Urodzinowy dar, bo przecież dostałeś go na urodziny, mój ssskarbie! - Tak zawsze mówił sobie.
  Ale kto wie, jakim sposobem Gollum zdobył ów klejnot przed wiekami, w czasach, kiedy takie pierścienie bywały jeszcze na świecie? Może nawet Mistrz, który tymi pierścieniami rządził, nie umiałby na to pytanie odpowiedzieć.

Chapter 5, Riddles in the Dark
...He had a ring, a golden ring, a precious ring.
  "My birthday present!" he whispered to himself, as he had often done in the endless dark days. "That's what we wants now, yes; we wants it!"
  He wanted it because it was a ring of power, and if you slipped that ring on your finger, you were invisible; only in the full sunlight could you be seen, and then only by your shadow, and that would be shaky and faint.
  "My birthday-present! It came to me on my birthday, my precious," So he had always said to himself. But who knows how Gollum came by that present, ages ago in the old days when such rings were still at large in the world? Perhaps even the Master that ruled them could not have said.


Kapitola 19, Poslední etapa
Cesty vedou dál a dál
přes hvozdy a pohoří,
v klínu věčně stinných skal,
řek, jež touží po moři;
sněhem mnoha krutých zim,
kvetoucí pak lučinou,
přes trávu i kamením,
pod horami, pod lunou.

Cesty vedou dál a dál
pod mraky i hvězdami,
ale ten, kdo cestoval,
ted’ se domů vrátit smí.
Kdo zřel meč a plameny,
kdo zná slují děs a chlad,
luh ted’ uzří zelený,
známý vrch a známý sad.

Rozdział 19, Ostatni akt
Wiodą, wiodą drogi w świat,
Wśród lesistych gór zieleni,
W mrocznych grotach znacząc ślad,
Wśród zbłąkanych mknąc strumieni..
Poprzez zimny biały śnieg,
Łąki kwietne i majowe,
Omijając skalny brzeg
I pagóry księżycowe.

Wiodą, wiodą drogi w świat,
Pod gwiazdami mkną na niebie -
Choć wędrować każdy rad,
W końcu wraca w dom, do siebie.
Oczy, które ognia dziw
Oglądały - i pieczary,
Patrzą czule w zieleń niw
I kochany domek stary.

Chapter 19, The Last Stage
Roads go ever ever on,
Over rock and under tree,
By caves where never sun has shone,
By streams that never find the sea;
Over snow by winter sown,
And through the merry flowers of June,
Over grass and over stone,
And under mountains in the moon.

Roads go ever ever on
Under cloud and under star,
Yet feet that wandering have gone
Turn at last to home afar.
Eyes that fire and sword have seen
And horror in the halls of stone
Look at last on meadows green
And trees and hills they long have known.